Jak tylko zobaczyłam w markecie dynię makaronową, zaintrygowała mnie jej nazwa. Według opisu na stoisku miąższ dyni rozpada się w trakcie gotowania jak makaron. Ponieważ lubię eksperymenty - dynia wylądowała w koszyku :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 października 2014
Makaronowa Dynia- zapiekana z kurczakiem
Jak tylko zobaczyłam w markecie dynię makaronową, zaintrygowała mnie jej nazwa. Według opisu na stoisku miąższ dyni rozpada się w trakcie gotowania jak makaron. Ponieważ lubię eksperymenty - dynia wylądowała w koszyku :)czwartek, 30 maja 2013
Projekt- 3Miesiące do zdrowia cz.2
Odkąd poszłam na studia, wypowiedziałam walkę mojej skórze. Używałam mnóstwo treściwych kosmetyków, zarówno z górnej i dolnej półki. Licząc że któryś z nich pomoże pozbyć się wszystkich moich problemów skórnych. Przetestowałam mnóstwo kosmetyków zarówno dla skóry trądzikowej, suchej, wrażliwej i naczyniowej. I niestety nie odczułam znacznego polepszenia się skóry. Wszelkie niedoskonałości zakrywałam makijażem na noc smarowałam kremem i liczyłam że to wystarczy. Może to wina źle dobranych kosmetyków, może mojej upartej skóry, może używania coraz to mocniejszych podkładów. Ale moja skóra zamiast być jak z reklamy tych wszystkich kremów, stawała się coraz bardziej czerwona, ziemista, zimą sucha, latem tłusta. Po zmyciu makijażu patrzyłam w lustro i nie wyobrażałam sobie by wyjść z domu przed nałożeniem pełnego makijażu.
Miałam już tego dość, dlatego zaczęłam przeszukiwać Internet w nadziei na znalezienie odpowiedzi na moje problemy i im więcej czytałam, tym bardziej zaczęłam mieć wątpliwość czy sam kosmetyk wystarczy mojej skórze. Do tej pory miałam nadzieję że krem z dużymi pozytywnymi opiniami będzie rozwiązaniem moich problemów. Nie patrzyłam na ich skład ani na to co jem.
Dlatego też rozpoczęłam pracę nad moją skórą nie tylko od zewnątrz, ale i od środka. W poprzednim poście pisałam co zmieniłam w nawykach żywieniowych - a więc zaczęłam oczyszczać organizm z toksyn poprzez zmianę diety oraz rozpoczęcie kuracji oczyszczającej. Także skórze chciałam dać szansę odpocząć rezygnując z ciężkich chemicznych kosmetyków. Aby przyspieszyć i wzmocnić efekt ograniczyłam także liczbę używanych kosmetyków. Początkowo planowałam zrezygnować całkowicie z używania kolorówki i ograniczyć się tylko do tuszu na rzęsy, ale w praktyce okazało się to ciężkie do wykonania. Idąc do pracy czy spotykając się ze znajomymi chce się wyglądać ładnie :P Więc niestety ciągle się maluje w tygodniu, ale staram się używać coraz mniej kolorówki, a zaraz po przyjściu do domu zmywam makijaż i daje skórze odpocząć.
Jak wygląda zatem obecnie moja codzienna pielęgnacja:
RANO
1. Przecieram twarz tonikiem z Tołpy (bardzo delikatny więc szkoda było mi go wyrzucać)
2. Nakładam lekki krem z rokitnika Sylveco
3. Delikatny make-up (Początkowo robiłam pełen make-up, ale z każdym dniem mam wrażenie że moja skóra jest mniej szara, mniej czerwona, skóra powoli się uspokaja i coraz mniej niespodzianek wyskakuje, więc staram się ograniczyć używanie podkładu. Szczególnie że Mizon Snail idealnie zgrywa się z moją cerą, dzięki czemu mogę zakrywać tylko zaczerwienienia wokół nosa, pozostałe ślady po pryszczach no i cienie pod oczami.)
WIECZOREM
Jeśli nie planuje nigdzie wychodzić, zaraz po powrocie z pracy:
1. Zmywam z siebie całą kolorówkę z naturalnym mydłem lawendowym ( pierwszy tydzień stosowałam OCM, moja skóra dobrze to przyjęła, ale trochę zabawy z przygotowywaniem mikstury sprawiło że na razie odstawiłam OCM)
2. Co drugi dzień oczyszczam/wmasowuje olejek Soraya, Świat Natury, Regenerujący olejek do twarzy `5 drogocennych olejów` ((pierwszy tydzień stosowałam OCM, moja skóra dobrze to przyjęła, ale trochę zabawy z przygotowywaniem mikstury sprawiło że na razie odstawiłam OCM)
3. Raz w tygodniu robie delikatny Peeling enzymatyczny EKO zakupiony w sklepie BiochemiaUrody ( i własnoręcznie wykonany) J
Więc podsumowując:
1. Uważam na to co jem, dużo warzyw, szczególnie zielonych, omijam knajpki szeroki łukiem- gotuje wszystko sama
2. Ograniczyłam liczbę kosmetyków do tych tylko naturalnych
3. Piję aloes, wodę i tylko naturalne soki (własnoręcznie robione)
Moim natchnieniem na rozpoczęcie walki o zdrową skórę była kuracja oczyszczająca z aloesem, cytryną i trzema różnymi olejami- po jednym na każdy miesiąc kuracji.
Właściwości komponentów mikstury oczyszczającej
Olej - blokuje wchłanianie dwóch pozostałych składników i umożliwia im w ten sposób dotarcie przez cały przewód pokarmowy do jelita grubego
Aloes - goi wrota zakażenia, którymi są nadżerki w błonie śluzowej przewodu pokarmowego
Sok z cytryny - rozpuszcza złogi w przewodzie pokarmowym, w pęcherzyku żółciowym, w przewodach trzustkowych, oraz po wchłonięciu, w nerkach
Trzymajcie kciukiJ Na pewno dam znać o moich postępach. Bo cud maseczki i produkty baaardzo kuszą w sklepach. A fryteczki i chipsiki kuszą przy każdej wizycie w sklepie. Jeśli macie jakieś rady zachęcam do podzielenia sięJ
sobota, 25 maja 2013
Projekt- 3Miesiące do zdrowia
A właściwie 3mc- 2 tyg:) Bo dokładnie 13.05.2013 zaczęłam moje zmagania.
Przyglądając się po zimie mojej skóze, stwierdziłam że mam dosć! Moich
wyprysków chociaż już nie jestem nastolatkom, mojej suchej skórze, chociaż
codziennie ładują na nią tone kremów, moim pierwszym zmarszką(!) chociaż nie
mam jeszcze nawet 30 lat! A staram się już tyle nie krzyczeć;p
Cały weekend czytałam artykuły o urodzie zdrowiu, czytałam na blogach zmagania inncy dziewczyn, tysiące pomysłów- OCM, no makeup, no candy, tylko naturalne kosmetyki ( o zawrotnych dla mnie cenach:) ), diety warzywno- owocowe i nawilżanie od środka itp itd. Czytałam o ich porażkach po stosowaniu popularnych kremów z drogerii i aptek i sukcesach po zmianie trybu życia, patrzyłam na zdjęcia i... zapragnełam spróbować. Chociaż nie wierzyłam że wytrwam w tym zbyt długo, na początku nie chciałam zainwestować w zbyt dużo nowości i spróbowac najpierw coś wyeliminować...a potem troszkę rozpieścić skórę od zewnątrz i od środka.
1. Zrezygnować z czekolady i mleka ( po trochę dlatego że czytałam że moga wpływać na wysypkę, po trochę po to by w rozpaczy nie objadać się nimi do nieprzytomności:P ) zamiast tego przetwory mleczne typu kefir, maślanka, mlek ryżowe (do tej pory stoi upolowany po promocji kartonw rossmanie za 5 zł:P ale nie mam odwagi spróbować. Stoi i czeka na dzień kiedy będę miała wielkiego smka na płatki śniadaniowe:)
2. Zero czipsów i innych chemicznych lub ostro przyprawianych przekąsek (szczególnie przyprawami z glutaminianu sodu- mnóstwo tego w niektórych fixach itp). Zamiast tego warzywa, owoce i guacamole. Przyprawiane delikatnymi ziołami, jak np: Przyprawy bez chemii firmy dar natury
3. Mniej śmieciowego jedzenia - burgerów z sieciówek, frytek, mrożonych pizz. Tylko domowe wersje, mocno obłożone warzywami. Zamist chemicznych gazowanych napoi- tylko naturalne soki, bez cukru.
4. Koktajle! Cudowny sposób na wtłoczenie w siebie mnóstwo warzyw i owoców. Rozpoczynam tak każdy dzień zielonym shake, nawet jak nie mam czasu na śniadanie, nie zapominam o takiej szklance witami. Głównie shake owocowe z domieszką szpinaku, rozszponki lub natki selera (brzmi okropnie, wygląda jak danie dla shreka, ale po 3 dniach można się przyzwyczaić;p).
5. Aloes. Naczytałam sie o pozytywnych wpływach aloesu na skóe, samopoczucie i zdrowie. Od dawna męczy mnie katar ( nie alergiczny) i moja mama powtarzająca jaki to pozytywny wpływ na jej samopoczucie miała kuracja aloesowo-olejowo-cytrynowa. Korzystając z wizyty w sklepie zielarskim zakupiłam buteleczkę aloesu (chyba przesadziłam z objetoscią 1 L, bo jak doczytałam trzeba ją opróżnić ją w ciągu mc). I zobaczymy. aloes obiecuje zmniejszenie widoczności zmarszczek, a dodanie oleju i cytryny pozbycia się toksyn. Więc można by powiedzieć uderzeniowa mikstura która pozwoli mi pozbyć się zaszłości moich dawnych nawyków żywieniowych, zobaczymy. I to chyba tylej jesli chodzi o jedzenie. Jutro co zmieniłam w innych aspektach mojego życia.
I cóż.. obym wytrwała;p
Cały weekend czytałam artykuły o urodzie zdrowiu, czytałam na blogach zmagania inncy dziewczyn, tysiące pomysłów- OCM, no makeup, no candy, tylko naturalne kosmetyki ( o zawrotnych dla mnie cenach:) ), diety warzywno- owocowe i nawilżanie od środka itp itd. Czytałam o ich porażkach po stosowaniu popularnych kremów z drogerii i aptek i sukcesach po zmianie trybu życia, patrzyłam na zdjęcia i... zapragnełam spróbować. Chociaż nie wierzyłam że wytrwam w tym zbyt długo, na początku nie chciałam zainwestować w zbyt dużo nowości i spróbowac najpierw coś wyeliminować...a potem troszkę rozpieścić skórę od zewnątrz i od środka.
Więc co postanowiłam 2 tyg temu:
Jedzenie
1. Zrezygnować z czekolady i mleka ( po trochę dlatego że czytałam że moga wpływać na wysypkę, po trochę po to by w rozpaczy nie objadać się nimi do nieprzytomności:P ) zamiast tego przetwory mleczne typu kefir, maślanka, mlek ryżowe (do tej pory stoi upolowany po promocji kartonw rossmanie za 5 zł:P ale nie mam odwagi spróbować. Stoi i czeka na dzień kiedy będę miała wielkiego smka na płatki śniadaniowe:)
2. Zero czipsów i innych chemicznych lub ostro przyprawianych przekąsek (szczególnie przyprawami z glutaminianu sodu- mnóstwo tego w niektórych fixach itp). Zamiast tego warzywa, owoce i guacamole. Przyprawiane delikatnymi ziołami, jak np: Przyprawy bez chemii firmy dar natury
![]() |
| Posypka do kanapek. Zdjęcie ze strony producenta |
3. Mniej śmieciowego jedzenia - burgerów z sieciówek, frytek, mrożonych pizz. Tylko domowe wersje, mocno obłożone warzywami. Zamist chemicznych gazowanych napoi- tylko naturalne soki, bez cukru.
4. Koktajle! Cudowny sposób na wtłoczenie w siebie mnóstwo warzyw i owoców. Rozpoczynam tak każdy dzień zielonym shake, nawet jak nie mam czasu na śniadanie, nie zapominam o takiej szklance witami. Głównie shake owocowe z domieszką szpinaku, rozszponki lub natki selera (brzmi okropnie, wygląda jak danie dla shreka, ale po 3 dniach można się przyzwyczaić;p).
5. Aloes. Naczytałam sie o pozytywnych wpływach aloesu na skóe, samopoczucie i zdrowie. Od dawna męczy mnie katar ( nie alergiczny) i moja mama powtarzająca jaki to pozytywny wpływ na jej samopoczucie miała kuracja aloesowo-olejowo-cytrynowa. Korzystając z wizyty w sklepie zielarskim zakupiłam buteleczkę aloesu (chyba przesadziłam z objetoscią 1 L, bo jak doczytałam trzeba ją opróżnić ją w ciągu mc). I zobaczymy. aloes obiecuje zmniejszenie widoczności zmarszczek, a dodanie oleju i cytryny pozbycia się toksyn. Więc można by powiedzieć uderzeniowa mikstura która pozwoli mi pozbyć się zaszłości moich dawnych nawyków żywieniowych, zobaczymy. I to chyba tylej jesli chodzi o jedzenie. Jutro co zmieniłam w innych aspektach mojego życia.
I cóż.. obym wytrwała;p
Subskrybuj:
Posty (Atom)
